Stowarzyszenie Żeglarskie Samoster

Quo vadimus nautae? Quocumque ventis et undis agimur...

Chłodny podmuch CO2 - o kamizelkach ratunkowych

Marcin Siwek jest kapitanem jachtowym, a zawodowo zajmuje się sprzętem asekuracyjnym i ratunkowym. W ostatnich latach, jego zainteresowania, jako ojca gromadki potomstwa, koncentrują się na środkach ratunkowych przeznaczonych dla dzieci. W poniedziałek mieliśmy okazję przekonać się, że Marcin jest też świetnym mówcą, ze swadą i dowcipnie opowiadającym o poważnych rzeczach, od których jest ekspertem. Sala była pełna, atmosfera autentycznego zainteresowania, przerywana wybuchami śmiechu i oklaskami utrzymywała się przez ponad dwie godziny.

Tuż za Horyzontem - Marcin Siwek

W czasie dwóch krótkich przerw prelegent odpowiadał na liczne indywidualne pytania, co budziło sprzeciw zgromadzonej nieco dalej gawiedzi, protestującej przeciwko pokątnemu poruszaniu zagadnień, które interesują wszystkich. Moim zdaniem, była to jedna z najlepszych prelekcji w dotychczasowej historii samosterowych spotkań, a gromkie brawa, które rozległy się na zakończenie, pozwalają przypuszczać, że inni słuchacze podzielają tę opinię.

Tuż za Horyzontem

Kamizelki asekuracyjne i ratunkowe

Prawie każdy dorosły człowiek, z powietrzem wypełniającym płuca, posiada dodatnią pływalność - będzie się sam unosić na wodzie, bez obciążenia i bez dodatkowego materiału wypornościowego. Wyporność ludzkiego ciała to zwykle 1-2kG. Kamizelka (ratunkowa lub asekuracyjna) pomaga utrzymać się na powierzchni wody. Kamizelka asekuracyjna jest przeznaczona dla osoby przytomnej, umiejącej pływać, zachowującej się spokojnie i rozsądnie, nie wpadającej w panikę na widok oddalającego się jachtu, przy braku brzegu w zasięgu wzroku i mimo świadomości, że do dna jest kilkadziesiąt lub kilkaset metrów.

Warto zauważyć, że człowiek o dużej masie ciała i pokaźnej warstwie tkanki tłuszczowej ma większą pływalność od lekkiej i szczupłej osoby. Błędne jest stwierdzenie (popierane bzdurnymi przepisami), że cięższa osoba potrzebuje kamizelki o większej wyporności.

Kamizelka ratunkowa, w odróżnieniu od asekuracyjnej, powinna w kilkanaście sekund obrócić na plecy nieprzytomnego człowieka, pływającego początkowo z twarzą zanurzoną w wodzie. Kamizelki asekuracyjne mają wyporność 50N (10N jest w przybliżeniu równe 1kG). Wyporność kamizelek ratunkowych to zwykle 150N. Produkowane są również kamizelki ratunkowe o wyporności 270N, przeznaczone dla osób w ciężkim ubraniu i obciążonych wyposażeniem.

By obrócić człowieka w wodzie i utrzymać go twarzą do góry, kamizelka ratunkowa musi mieć dużą ilość materiału wypornościowego zgromadzoną na piersiach oraz kołnierz podtrzymujący głowę od tyłu. Materiał wypornościowy na piersiach powinien być rozmieszczony asymetrycznie - tylko wtedy, bez dodatkowego pchnięcia z zewnątrz (np przez fale) pojawi się siła zdolna do obrócenia człowieka.

Marcin Siwek i Wojtek Zientara

Kamizelki ratunkowe, z wyjątkiem pneumatycznych, mają jedną podstawową wadę - są niewygodne i nie da się ich nosić cały czas. W wodzie spełniają funkcję do której są przeznaczone, ale jednocześnie uniemożliwiają pływanie (można tylko leżeć na plecach). Dotyczy to również kamizelek pneumatycznych. W kamizelce ratunkowej, utrudnione może być nawet wejście na drabinkę - bo nie widać jej szczebli.

Marcin Siwek i Wojtek Zientara

Jedna z przyniesionych przez Marcina kamizelek pneumatycznych została odpalona w celach demonstracyjnych. Nadmuchana kamizelka jest duża i twarda, ruszać się w niej jest trudno, a w kierunku kolan widać niewiele. Ciśnienie gazu w kamizelce można zmniejszyć, lekko naciskając palcem wyposażony w zawór wylot wężyka sterczącego z nadmuchanej komory piersiowej, lub zwiększyć, dmuchając ustami w ten wężyk.

Odpalenie kamizelki

Kamizelki pneumatyczne w zasadzie powinny być poddawane co 2 lata przeglądom, co wiąże się z wystawieniem atestu. Przegląd taki jest jednak kosztowny (około 50 Euro) i nie jest potrzebny - stan kamizelki można samodzielnie sprawdzić, oglądając samą kamizelkę, mechanizm zwalniający nabój, ewentualnie ważąc ten nabój (na nabojach kamizelek, które mam w domu, widnieje napis informujący, że masa brutto pełnego naboju, zawierającego 33g CO2, powinna wynosić co najmniej 143g). Złożenie i ponowne przygotowanie kamizelki do użycia jest proste.

Jest bardzo wiele różnych rodzajów kamizelek asekuracyjnych. Istnieją kamizelki specjalnie przeznaczone dla kajakarzy (3 rodzaje), wędkarzy, motorowodniaków (stabilizacja kręgosłupa), windsurferów i latawciarzy (czyli kite, możliwość zaczepienia trapezu). Specjalne kamizelki mają służby specjalne - obejrzeliśmy twarzowy i funkcjonalny kubraczek z napisem "policja". Marcin nie wspomniał w tym kontekście o kamizelkach dedykowanych przyjemniaczkom, ale cała prelekcja sugeruje, że nasze kamizelki powinny być wygodne, odpowiednio dobrane do wzrostu i tuszy konkretnej osoby oraz dobrze zapięte - pożądany jest pas krokowy. Kupując kamizelkę trzeba zwrócić uwagę, by nie była ona zbyt długa - nie powinna sięgać niżej niż talerz biodrowy. Przymierzając kamizelkę należy w niej usiąść - zbyt długa kamizelka oprze się na udach, uniesie do góry krępując ruchy głowy, ograniczając pole widzenia oraz będzie obcierała szyję i podbródek.

Rolę kamizelki asekuracyjnej mogą też pełnić kurtki z wszytym materiałem wypornościowym, całe pływające kombinezony, pływające "kufajki", itp. Z przyczyn formalnych, nominalna wyporność takich elementów odzieży zwykle określana jest jako 50N, ale faktycznie może być ona większa.

Dzieci

Kamizelki przeznaczone dla dorosłych nie nadają się dla dzieci. Wynika to nie tylko z tego, że "dorosła" kamizelka jest dla dziecka zbyt duża. Małe dzieci mają inne proporcje anatomiczne niż dorośli - głowa jest niemal równie duża jak tułów, a ręce są proporcjonalnie dużo krótsze niż u dorosłego. Dzieci mają też ujemną pływalność, a ponadto inaczej niż dorośli zachowują się w sytuacji przymusowej kąpieli. Przytomne, roczne dziecko wrzucone do wody w kamizelce asekuracyjnej w pozycji twarzą do wody, nie odwróci - jest to efekt sprawdzony przez Marcina eksperymentalnie. Na płytkiej wodzie, sięgającej od kolan do bioder, małe (chodzące) dziecko, które upadło na plecy nie potrafi wstać - leży na dnie i instynktownie utrzymuje głowę w pozycji twarzą do światła, podczas gdy powinno odwrócić się w kierunku ciemności (dna) i podeprzeć rękami. W wodzie o nieco większej głębokości (powyżej bioder), maluch ma większe szanse - nogi zanurzają się, ciało przybiera pozycję zbliżoną do pionowej, można wstać bez odwracania się i bez podparcia.

Jedynie kamizelka pneumatyczna sprawdza się w roli kamizelki ratunkowej dla dziecka. Dla dzieci przeznaczone są mniejsze niż dla dorosłych kamizelki pneumatyczne - o wyporności 100N i masie naboju 24g (masa ciała do 40kg). Dostępne w sklepach kamizelki pozbawione są często pasków krokowych - można takie paski dorobić we własnym zakresie. Dziecko, które ma nosić kamizelkę pneumatyczną, powinno zostać uprzedzone, że moment odpalenia kamizelki jest nieprzyjemny, wiąże się z nagłym uciskiem, efektami dźwiękowymi (trzask rozrywanych rzepów lub plastikowego zamka) oraz termicznymi - pojemnik na CO2 robi się lodowaty, pokryty szronem, a sama napełniona kamizelka też jest w pierwszej chwili bardzo zimna.

W codziennym użyciu, przy dobrej pogodzie i w ciągu dnia, lepiej jednak sprawdza się wygodna kamizelka asekuracyjna o odpowiednim dla dziecka rozmiarze. Wygoda jest tu bardzo ważna - dziecko będzie bez oporów nosić kamizelkę, jeżeli w żaden sposób nie będzie ona krępowała jego ruchów. O dobrej kamizelce, ubrane w nią dziecko powinno zapomnieć. Kamizelka asekuracyjna, w przeciwieństwie do kamizelki ratunkowej, służy też dziecku w trakcie kąpieli w morzu, lub zabawy w wodzie. Należy przyzwyczajać dziecko do noszenia kamizelki zawsze gdy znajduje się ono w pobliżu wody, nie tylko na pokładzie jachtu. W istocie, keja jest co najmniej równie niebezpieczna jak sam pokład. Jacht zwykle posiada relingi, często też na relingach umieszczone są siatki. Od momentu wejścia na jacht, a szczególnie po odcumowaniu, zachowujemy przeważnie czujność i jesteśmy świadomi grożących niebezpieczeństw. Inaczej jest na kei. Nie obserwujemy przez cały czas dziecka, którego żadna barierka nie dzieli od wody, a pod jego nogami znajdują się najrozmaitsze potykacze (kable, liny, węże). Małe dziecko, które wpadnie do wody, może niemal bezgłośnie pójść na dno (nie będzie krzyczeć) a woda w porcie jest często brudna, mętna i nieprzejrzysta, co utrudni ewentualną akcję ratunkową.

Dość dobrą alternatywą dla kamizelek, do zastosowania w trakcie kąpieli, są nadmuchiwane rękawki. Można też kupić specjalne wypornościowe "ubranka" dla małych dzieci, składające się z kamizelki połączonej z majteczkami.

Oprócz kamizelek, istotne jest również stosowanie uprzęży, odpowiednio dostosowanych do wzrostu, wagi i zasięgu ramion oraz sił dziecka. Karabińczyki w takich uprzężach muszą być lekkie - takie, by dziecko mogło je samodzielnie rozpiąć. Na lekkiej, wywracalnej łódce, kajaku czy pontonie, dziecko należy przywiązać do siebie (w sposób umożliwiający szybkie odłączenie liny) a nie do jednostki pływającej. Przywiązana do ubioru rodzica lina, na której końcu jest dziecko, zawsze pozwoli do tego dziecka dotrzeć i je wyciągnąć na powierzchnię wody. Natomiast lekka łódka w przypadku, wywrotki lub wypadnięcia za burtę, może się od nas oddalić (lub nawet szybko zatonąć), zabierając ze sobą linę bezpieczeństwa. Uprząż i lina dla małego dziecka jest niezbędna nawet na bardzo małych akwenach, np. rzekach o kilkumetrowej szerokości - ze względu na urozmaicenie kształtu dna, zarośla, konary i prąd wody, odnalezienie w toni nieprzywiązanego dziecka może tam być bardzo trudne.

Na bardziej stabilnym jachcie uprząż dziecka trzeba oczywiście mocować do trwałych i solidnych elementów kadłuba i osprzętu.

Uzupełnieniem prelekcji był krótki film o bezpieczeństwie dzieci w rejsie morskim.

Marcin przyniósł do Tawerny też inne akcesoria ratunkowe. Zademonstrowana i odpalona została pneumatyczna tyczka z flagą. Jest to zgrabny gadżet, poręczny w stanie złożonym (choć ciężki) i pokaźnych rozmiarów po uruchomieniu, który jednak nie najlepiej sprawdza się w warunkach bojowych - duża powierzchnia boczna nadmuchanej tyczki powoduje, że silny wiatr kładzie ją na powierzchni wody. Lepsze są tyczki klasyczne, zrobione z plastikowego lub bambusowego pręta.

Tuż za Horyzontem - Marcin Siwek

Prelegent zaprasza też wszystkich na pokazy "Bezpieczna Woda" w trakcie Targów Wiatr i Woda w Warszawie, w sobotę 15 marca. Wśród wielu innych atrakcji, zobaczyć tam będzie można, jak przebiega uruchamianie tratwy ratunkowej.

Optymistem na Bornholm.

W ostatniej części spotkania Marcin opowiedział o swoim rejsie na Bornholm, zrealizowanym pełnomorskim jachtem klasy Optymist. Bliższe informacje na ten temat znajdziecie tu: www.marcinsiwek.pl

Marcin Palacz
foto: Weronika Baran

Zobacz też:

[ 06-02-2008, dodał: Cypis ]


Poniedziałki w Korsarzu

Poleć stronę innym

Ranking stron żeglarskich

Reklama

Druk 3D Warszawa - sklep.12a.pl


Hosting: www.olek.waw.pl | Mapa serwisu | Admin