Stowarzyszenie Żeglarskie Samoster

Quo vadimus nautae? Quocumque ventis et undis agimur...

Luką dookoła świata - Relacja se spotkania z Tomkiem Lewandowskim

Tego jeszcze w ramach samosterownych poniedziałków nie było - dwa kolejne spotkania i dwójka żeglarzy, którzy zamknęli "Wielką Pętlę".

Po Nataszy Caban nasze zaproszenie przyjął Tomek Lewandowski, oficjalnie pezetżeciany sternik jachtowy, nieoficjalnie Kapitan i to Kapitan przez wielkie "K".

Tomek Lewandowski

Tomek swoje spotkanie poprowadził w niestandardowy sposób - zaproponował formę wywiadu – "wy pytacie, ja odpowiadam". Miało to dobre strony, gdyż można było "na poczekaniu" dowiedzieć się tego, co nas akurat interesuje, ale ucierpiała nieco chronologia wydarzeń, które miały miejsce podczas rejsu.

Pytania zadawane Tomkowi były różne i dotyczyły różnych kwestii. Były pytania techniczne – z odpowiedzi dowiedzieliśmy się o problemach z silnikiem, o tym jak Tomek wykonywał remont Diesla na środku oceanu, jak spisywał się samoster, jak w wodzie pełnej rekinów wymienić oring na wale napędowym tudzież posłuchaliśmy o bardzo fajnie rozwiązanym wyposażeniu jachtu w elektronikę.
W bezpośrednie odpowiedzi na pytania słuchaczy, nasz Gość zręcznie i dowcipnie wplatał swoje uwagi i spostrzeżenia związane z danym tematem. W ten właśnie sposób poprzez pytanie o stosowaną przez Tomasza odsalarkę dowiedzieliśmy się jak minimalizowane było zużycie wody słodkiej a wierny pies Wacek zamienił się w pomywacza :-)

Słuchaczy interesowało wszystko, wśród pytań pojawiały się nawet pytania o to, gdzie Wacek robił kupkę :-) Spotkanie się rozkręcało a lekko stremowany na początku Tomek otworzył przed nami duszę. Opowiedział o zwierzęcym lęku, którego doznał w sztormie u brzegów Afryki, o podejściu do stwierdzenia "rejs pod prąd i wiatr" (nb. określeniu śmieszącym go niezwykle, gdyż w czasie ponad rocznego rejsu, który trwał 391 dni i 20 godz. beidewindu było może trzy czy cztery tygodnie) o rzeczywistej i metafizycznej pustce oceanów i oczywiście o planach na przyszłość. Wśród tych planów znajduje się wyjazd do Anglii aby zrobić RYA Yachtmaster Offshore. Na PZŻowego j.s.m. Tomek nie może liczyć, bowiem w swoim rejsie trwającym 9404 godziny nie zawinął do dwóch portów o średnim skoku pływu większym niż 1,5 metra :-)

Dzięki spotkaniu mogliśmy poznać Wielkiego Żeglarza bez zadęć i bez medialnego parcia na szkło, który tylko i wyłącznie dzięki własnej pracy, bez pomocy sponsorów zrealizował rejs, o którym marzył od dziecka.



Marek MAAR Grzywa


Poniedziałki w Korsarzu

Poleć stronę innym

Ranking stron żeglarskich

Reklama

Druk 3D Warszawa - sklep.12a.pl


Hosting: www.olek.waw.pl | Mapa serwisu | Admin