Quo vadimus nautae? Quocumque ventis et undis agimur...
Niemożliwe stało się faktem. Na stronie gdyńskiego UM opublikowano zarządzenie porządkowe, mocą którego jachty rekreacyjne do 15 metrów długości zostają zwolnione z przeglądów, inspekcji, KB, obowiązkowego wyposażenia i tak dalej. Zarządzenie wchodzi w życie... już weszło, dziś, 1 maja 2007r.
Jeśli urzędnicy chcieli w dniu święta pracy dać prezent tym, którzy pracują nad liberalizacją żeglarstwa, to plan się udał. Po raz pierwszy naprawdę jest się z czego cieszyć. Po raz pierwszy od wielu lat, od tzw. notatki słupskiej. No i po raz pierwszy w ciągu ponad dwuletniej działalności naszego stowarzyszenia możemy powiedzieć, że mamy jakiś tam udział w dużym sukcesie, że osiągnęliśmy coś konkretnego. Od dziś 99% armatorów polskich jachtów morskich, pływających dla własnej przyjemności, w kwestiach technicznych nie jest gorsza od Szweda czy Anglika.
W tym miejscu należą się wielkie podziękowania wszystkim, którzy się w jakikolwiek sposób do tego przyczynili - i żeglarzom, i pracownikom administracji, i parlamentarzystom. Nie wymieniamy nikogo, by nikogo nie pominąć. Po prostu - dziękujemy!
Ale to tylko 1/8 drogi do wolności. Obecne zarządzenie UM Gdynia (można spodziewać się, że Słupsk i Szczecin opublikują swoje na dniach) ma takie samo umocowanie prawne, jak i poprzednie. Czyli marne. To jest prowizorka, którą minister obiecał zmienić na coś solidniejszego. Gdy powyższa deregulacja będzie miała rangę ustawy i rozporządzenia, można będzie mówić o 1/4. Zostają jeszcze patenty. Na morzu i na śródlądziu. Oraz przeglądy i rejestracje na tym ostatnim. Miejmy nadzieję, że teraz będzie już z górki. Póki co - jeśli śródlądowym nie wystarczy "tania bandera" wędkarska, zapraszamy na morze!
[ 01-05-2007, dodał: Cypis ]
Hosting: www.szu.pl | Mapa serwisu | Admin | XHTML 1.0